Dzieci i psy – dlaczego dochodzi do pogryzień?

Dzieci i psy – dlaczego dochodzi do pogryzień? Głośna sprawa sprzed kilkunastu dni skłoniła mnie do napisania tego tekstu. Kilkuletni chłopiec został pogryziony przez psa. Jako że jestem mamą 3-letniego dziecka i właścicielką dwóch psów nie mogę przejść obok tego tematu obojętnie.

Wydarzyła się ogromna tragedia… mam nadzieję, że chłopiec wyjdzie z tego cało, przynajmniej fizycznie, bo myślę, że psychiczna trauma – niestety – pozostanie z nim na długo.

Lekarz weterynarii, Dorota Sumińska, w rozmowie z TVN powiedziała, że w takich sytuacjach „nigdy nie jest to wina psa”. I ja się z tym stwierdzeniem w pełni zgadzam.

To my, ludzie, odpowiadamy za zwierzę.

Oboje z mężem mamy psy od przeszło 30 lat. Doczekaliśmy się też dwóch miotów szczeniąt w naszej domowej hodowli. Duża część naszych znajomych to psiarze – hodowcy, szkoleniowcy, weterynarze, „zwykli” właściciele psów. W „psim temacie” sporo widzieliśmy, sporo słyszeliśmy, sporo doświadczyliśmy. Do pogryzień dochodzi i będzie dochodzić, bo wielu ludzi nie myśli, nie przewiduje i nie traktuje zwierząt poważnie.

Krew mnie zalewa jak widzę psy zamknięte całymi dniami w małych kojcach, często dodatkowo na łańcuchu. Ujadają i biegają wzdłuż ogrodzenia. Czasami ktoś je kopnie, uderzy. Jak mają szczęście, to ktoś da im raz dziennie jeść i pić, czasem coś do nich powie. Takie psy nie mają kontaktu z ludźmi, z dziećmi, nie są socjalizowane, często są strachliwe (a pies czasami atakuje nie dlatego, że jest „ostry” – czym szczycą się niektórzy – ale dlatego, że się zwyczajnie boi).

Inną „kategorię” stanowią ludzie, którzy kupują pięknego, rasowego psa jedynie po to, żeby był „ozdobą” równie pięknego ogrodu i nic z nim nie robią. Kupują, dają jeść i cieszą się, kiedy pies jest podziwiany zza przysłowiowego płotu. Pies rośnie, nie jest uczony niczego, nie poznaje nowych ludzi, nowych miejsc, zachowań społecznych a ludzie tracą nad nim kontrolę. Zamykają w kojcu 60 kg ozdobę ogródka, która rzuca się na wszystko czego nie zna.

Są jeszcze osiedlowe „dresy” – najczęściej mają kilkanaście lat i im groźniejszego psa tym lepiej. Uczone agresji, nakręcane zwierzaki rzucają się na co popadnie a mimo tego często chodzą bez smyczy i bez kagańca.

Jeszcze inni mają yorki (to przenośnia, mam na myśli wszelkie niewielkie pieski), których wychowanie rodzice powierzają dzieciom… a te – co oczywiste – nie potrafią w pełni kontrolować zachowania psa.

Psa trzeba wychowywać, trzeba poświęcać mu czas, trzeba z nim pracować, uczyć, socjalizować, trzeba także uwzględniać jego potrzeby. Decyzja o pojawieniu się zwierzaka w domu ZAWSZE musi być przemyślana. Musimy pamiętać jak ogromną rolę odgrywa już wczesna socjalizacja szczeniąt.  Psy od małego powinny być uczone życia wśród ludzi – oswajane z dziećmi w różnym wieku, z ich płaczem, śmiechem, raczkowaniem, bieganiem, z wszelkimi akcesoriami – wózkiem, rowerkiem, piszczącymi zabawkami itd.

Kiedy w domu ma pojawić się dziecko, musimy odpowiednio wcześnie przygotować do tego czworonoga. O tym jak my przygotowywaliśmy nasze psy na pojawienie się syna pisałam tutaj – KLIKNIJ

Myślę, że w dużej mierze dzięki temu ich wzajemne relacje są od początku rewelacyjne. Nasz syn ma w sobie mnóstwo empatii w stosunku do zwierząt. Od maleńkiego wie, że PIES TO NIE ZABAWKA.

Tak jak pisałam w poprzednim „dziecięco-psim” poście – najwcześniej jak się tylko da, trzeba uczyć nie tylko PSA ale także DZIECKO wzajemnych zasad współżycia.

Dziecko musi wiedzieć, że nie wolno wkładać psu palca do oka, ucha, nosa, ciągnąć go za ogon, uszy, wchodzić na niego, skakać po nim, przeszkadzać mu w jedzeniu czy w spaniu.

To nie chodzi o to, że pies od razu rzuci się z zębami na malucha, bo w większości przypadków pewnie nie, ja ciągnięta za włosy czy szarpana za kolczyk też nic nie zrobię, ale to nie znaczy, że możemy na takie zachowania pozwalać. Musimy takim sytuacjom zapobiegać i konsekwentnie  tłumaczyć dziecku czego nie wolno robić w kontaktach z psem.  Wymagamy od psa, wymagajmy także od dziecka!

Pamiętajmy, że nie wolno lekceważyć sygnałów ostrzegawczych, jakie dają nam zwierzęta. Jednym z nich jest warczenie. Pies w ten sposób ostrzega, mówi „odejdź, bo nie mam ochoty na kontakty z tobą (chcę teraz spać/jeść/jestem wystraszony/zestresowany/coś mnie boli/nie lubię dzieci/nie chcę się bawić/itd.

Żywy a nie pluszowy pies, ma prawo nie mieć ochoty a dzieci czasami są bardzo namolne i za wszelką cenę chcą, żeby zwierzak robił to, na co one mają chęć.

NIGDY nie pozwalajmy dziecku na swobodny kontakt z obcym psem! Jesteśmy odpowiedzialni za zwierzęta ale i za dzieci!

Przerażają mnie rodzice, którzy na widok naszej rodziny z dwoma wielkimi psami, potrafią powiedzieć do swoich pociech – „ach, zobaczcie jakie piękne psy, biegnijcie się z nimi przywitać”. A co gdyby te psy nie były zrównoważone, odpowiednio wychowane i kontrolowane i odebrały szaleńczy bieg piszczących dzieci jako atak???

Rodzicu, pomyślałeś kiedyś o tym??

Ja nie biegnę przytulać Twojego dziecka, bo jest taaaakieee słooodkie, od przytulania mam swoje.

Chcesz, żeby pies był wyłącznie od  pilnowania domu – zainwestuj w alarm, kamerę albo firmę ochroniarską, chcesz ozdoby w ogrodzie – zrób wolierę z papugami, dziecko chce pieska – kup pluszowego – są teraz takie chodzące i szczekające. Nie znasz się na psach, przed zakupem poradź się specjalisty, kogoś kto ma doświadczenie, jest behawiorystą, szkoleniowcem. Nie dajesz sobie rady z niesfornym szczeniakiem, idźcie razem do psiego przedszkola  a później na kurs posłuszeństwa.

Rodzicu  UCZ DZIECKO odpowiedniego zachowania w stosunku do psa, szczególnie w sytuacji zagrożenia. Niech pamięta co należy zrobić w przypadku potencjalnego ataku i jak się zachowywać, żeby go uniknąć.

Pamiętaj, że pies to tylko pies ale dziecko to też  tylko dziecko i różne pomysły mogą mu przyjść do głowy (byłam kiedyś świadkiem jak kilkulatek próbował wsadzać psu patyk do oka przez ogrodzenie!) Psy nie gryzą, bo lubią, zawsze jest jakiś powód. Według danych zawartych na stronie międzynarodowego projektu The Blue Dog dzieci w wieku 3-7 lat są narażone na pogryzienia dwukrotnie częściej niż dorośli a aż 86% pogryzień jest prowokowanych przez nie same.

3 thoughts on “Dzieci i psy – dlaczego dochodzi do pogryzień?

  • 21/03/2017 o 09:15
    Permalink

    Mądry i ważny głos! Dzieci też trzeba uczyć podstaw bhp w obsłudze zwierząt. I to nie tylko psów!

    Odpowiedz
  • 21/03/2017 o 11:01
    Permalink

    Święta prawda, dziecko powinno wiedzieć od początku jak postępować z psem, co wolno a czego nie wolno. Mówię to ja była posiadaczka psa i posiadaczka dziecka 😉

    Odpowiedz
  • 27/03/2017 o 07:43
    Permalink

    Moje Małe Mrówy nie znają życia bez psów i kotów. Wiedzą jak do psa trzeba podchodzić jak się nimi zajmować. Wiedzą, że nie powinno się do psa podchodzić jak psy jedzą. A jak widzę jak rodzice innych dzieci reagują psy to jestem przerażony i bardzo mi żal tych dzieci. Zwierzaki w domu, takie kochane, to mega pomoc dla każdego rodzica.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *